Kiedy nie ma odplamiacza

pranieRóżne reklamowane specyfiki do wywabiania plam są może i skuteczne, ale kiedy ich nie mamy, możemy się posłużyć starymi, znanymi, a… najtańszymi sposobami.

Plamy bywają różne, także — sezonowe. Dzieci poszły do szkoły — zaczną się więc plamy z tuszu do długopisów i flamastrów. Idzie jesień, jest nadzieja (susza!!!), że zaczną padać deszcze, a jak deszcz, to błoto, zachlapane ubrania.

A więc jak usuwać piamy:

Z tuszu do długopisów

Na ogół pomaga przemycie spirytusem i spłukanie wodą (na tkaninie z tworzywa sztucznego trzeba najpierw wykonać próbę i jeżeli wystąpią odbarwienia, prać tylko letnią wodą). Na wełnie i jedwabiu: po zwilżeniu wodą posypujemy kwaskiem cytrynowym i po kilku minutach spłukujemy wodą. Na tkaninach lnianych i bawełnianych — przecieramy plamę ciepłą gliceryną i płuczemy wodą.Na białych tkaninach z włókna naturalnego — polewamy plamę sokiem cytrynowym, dobrze płuczemy.

Z tuszu z flamastrów
Splamioną tkaninę moczymy w chłodnej wodzie i spieramy. Jeśli tusz nie schodzi — zmywamy spirytusem albo zmywaczem do paznokci i znowu płuczemy w chłodnej wodzie. Jeśli tkanina jest kolorowa lub z włókna sztucznego, trzeba najpierw w mało widocznym miejscu, zrobić próbkę.

Z błota
Po wyschnięciu (spodni, płaszcza itp.) zaplamione miejsca dokładnie czyścimy szczotką. Jeżeli zostaną ślady — przemywamy tamponem, maczanym w wodzie z octem lub amoniakiem. Po wysuszeniu — prasujemy.

Gdy się zdarzyło przypadkiem zaplamienie błotem dywanu
—    trzeba plamę zmyć mieszaniną: 1 litr wody —2 łyżki octu. Gdy znikną zabrudzenia przetrzeć mokrą szmatką.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Krawiectwo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.