Orgazm – jak go osiągnąć

seks2Jedne z nas martwią się, że zbyt rzadko go przeżywają. Inne nie potrafią go rozpoznać. Co zatem warto wiedzieć o orgazmie?

Trwa tylko kilka sekund, choć wydaje się nam, że o wiele dłużej. Nie dostrzegasz niczego wokół, jesteś jak pod wpływem narkotyku. Serce bije w tempie 180 uderzeń na minutę, oddech jest przyspieszony, mięśnie napięte. Najintymniejsze miejsce staje się szczególnie mocno ukrwione. Zewnętrzny odcinek pochwy (na głębokości 1/3) rozciąga się i kurczy w szalonym tempie, w odstępach 4/5 sekundy. Skóra intensywniej się poci.

Żadna kobieta nie rodzi się z niemożnością osiągnięcia orgazmu. Podobnie jak żaden mężczyzna nie rodzi się impotentem. Dopiero późniejsze negatywne przeżycia sprawiają, że nie odczuwa satysfakcji seksualnej. Kobieta uchodząca za zimną może być po prostu związana z niewłaściwym partnerem. Przyczyną spadku libido są też nieporozumienia w małżeństwie, przemęczenie, stres i kłopoty.

Niezbędna jest znajomość własnych reakcji – pieszczot, które tobie najbardziej odpowiadają i mogą doprowadzić cię do orgazmu nawet bez pomocy partnera. Również fantazje seksualne i podniecające lektury pomagają osiągnąć stan najwyższej rozkoszy.

W momencie najwyższego uniesienia spływa do pochwy płyn zbliżony pod względem chemicznym do wydzieliny prostaty. Ma on jednak odmienny zapach i inną konsystencję – przypomina rozwodnione mleko. Taką „ejakulację” w czasie orgazmu może zaobserwować u siebie blisko połowa kobiet.

Suchość w pochwie rzeczywiście bardzo utrudnia, a często wręcz uniemożliwia dojście do orgazmu. A przecież nie u wszystkich pan wejście do pochwy bywa dostatecznie wilgotne. Może tak być, jeśli z jakiegoś powodu kobieta czuje się nieswojo np., gdy partner niedawno się z nią kłócił lub używa prezerwatywy, do czego ona nie jest przyzwyczajona. Przyczyną może się też okazać niedostatek estrogenu – hormonu wydzielanego przez jajniki. W takim wypadku powinnaś to zaakceptować, a przed stosunkiem zwilżać wejście do pochwy śliną lub specjalnym żelem.

Doświadczone pary twierdzą, że nie ma potrzeby dążyć do jednoczesnego orgazmu. Może to być cudowne przeżycie, ale wcale nie ono decyduje o udanym współżyciu. Niewielu partnerów osiąga orgazm w tym samym momencie. Jeśli jednak kochankowie dążą do tego za wszelką cenę i jak na złość im się to nie udaje, są dodatkowo sfrustrowani. Ponadto są kobiety, które lubią przeżywać orgazm partnera wtedy, gdy własne szczytowanie mają już za sobą. Również niejeden mężczyzna dopiero wtedy najbardziej się podnieca, gdy ma okazję obserwować orgazm partnerki. Taki akt miłosny może więc dać znacznie więcej satysfakcji niż usilna pogoń za wspólną ekstazą.